Ostatnio w naszym przewodniku
Portret użytkownika annaszczepanek

Wesoły Cmentarz

Niczym wesołym jest umrzeć. Boimy się śmierci. Patrzymy na nią nie jak na naturalną kolej rzeczy, ale jak na przekleństwo. Towarzyszą jej lamenty, płacze – nic, co wiązałoby się ze spokojem. Dlatego dziwi nas tak często, że śmierć może wiązać się też z uśmiechem. I jest on przy tym tak samo poważny jak żale wylewane litrami łez. Tak właśnie – radośnie – nietypowy jest rumuński Wesoły Cmentarz.
Portret użytkownika annaszczepanek

Przejście graniczne Halmeu – Djakovo

Droga do granicy Przejście przez granicę nie jest czasem tak proste, jak mogłoby się wydawać. Dlaczego? Bo nieraz jest, na przykład, otwarte dla ruchu pieszego, ale dla samochodowego już nie. To jednak jeszcze nie najgorsza sytuacja – autem zawsze wygodniej i szybciej można się przemieścić niż na nogach. Zdecydowanie gorzej jest wtedy, kiedy granicę przekroczyć można samochodem, ale piesi muszą wrócić tam, skąd przyszli i próbować swojego szczęścia gdzie indziej. W tym przypadku uważni muszą być backpackerzy, którzy chcieliby przekroczyć granicę rumuńsko-ukraińską i przejść z Halmeu do Djakova.   
Portret użytkownika annaszczepanek

Transylwania – miejsca, które trzeba odwiedzić

Krajobrazy Transylwanii Wiele osób, gdy słyszy słowo "Transylwania", widzi oczyma wyobraźni hrabiego Draculę. Kiedy zaś pada nazwa "Siedmiogród", przypominają im się lekcje historii i Stefan Batory. Nie wszyscy jednak wiedzą, że chodzi o tę samą krainę – że Transylwania oraz Siedmiogród to jeden teren, znajdujący się obecnie w granicach Rumunii.
Portret użytkownika annaszczepanek

Na zamku Draculi: Bran

Zamek w Branie Bran nie byłby zapewne tak znany, gdyby nie świetnie rozpromowane, opowieści dotyczące tego miejsca. Mówi się, że w lokalnym zamku swoją siedzibę miał hrabia Dracula. A przecież być w Rumunii i nie zobaczyć spadkobierstwa tego legendarnego możnowładcy nie sposób! Dlatego też jeśli chciałbyś nabyć obrazek z Draculą, otwieracz do piwa z Draculą albo cokolwiek innego – z Draculą, wybierz się do Branu. Jeśli nie jesteś zainteresowany podaniami bez odniesień do historycznych faktów, też możesz tam przyjechać. Tę urokliwą miejscowość warto zobaczyć bez względu na to, kto i kiedy w niej mieszkał.
Portret użytkownika annaszczepanek

Autostop w Rumunii

Widok z auta Jeżdżenie autostopem po Rumunii nie jest rzeczą specjalnie trudną. Na stopa jeżdżą tam wszyscy, również (a może przede wszystkim) miejscowi. Sytuacja, w której wielu mieszkańców korzysta na co dzień z tego sposobu podróżowania jest dla przybyszów z obcego kraju dużym ułatwieniem z jednej strony, z drugiej zaś – nie zawsze. Jakie zasady panują na rumuńskich drogach odnośnie do autostopowiczów?
Portret użytkownika annaszczepanek

Sighişoara – prawdziwy średniowieczny gród

Grodów i grodeczków w Rumunii jest pod dostatkiem. Gdziekolwiek by nie jechać, natrafia się na ślady dawnych czasów, zachowane między innymi w potężnych obwarowaniach. Fortyfikacje strzegły miast dodatkowo, przede wszystkim bowiem te budowane były w miejscach trudno dostępnych, takich jak wzgórza, delty lub zakola rzek czy urwiska. Na wzgórzu leży też stara Sighişoara, jedna z najpiękniejszych rumuńskich pamiątek średniowiecza.
Portret użytkownika annaszczepanek

Tam, gdzie ogień wiecznie płonie – rezerwat "Żywy ogień"

Krajobraz "Żywego ognia" Rumunia pełna jest cudów natury. Warto o tym pamiętać, kiedy jedzie się do tego kraju. Nie tylko miasta przyciągają swoim pięknem, a wioski – folklorem. Zobaczyć trzeba tam przyrodę – góry, pokrywające niemal cały kraj, ale też fenomeny, których bez powodzenia szukać można gdzie indziej. Uwagę zwiedzających przyciągnąć powinny między innymi tereny znajdujące się w okręgach Buzău i Vrancea. Tam natknąć się można można na przykład na... ogień buchający z ziemi.
Portret użytkownika annaszczepanek

Braszów - z wizytą w Transylwanii

Braszów Położony w sercu Rumunii Braszów nie bez powodu nazywany jest perłą tego kraju. Piękne, doskonale zachowane Stare Miasto, założone przez Krzyżaków w 1211 r., przyciąga nie tylko swoją urodą, ale też specyficzną atmosferą. Są takie miejsca, o których mówi się, że mają w sobie „to coś”. Braszów je ma –  bez względu na to, jakby „to coś” definiować – czy jako zabytki, czy jako zaciszne zakątki, czy jako centrum kulturalne. A może jako wszystko naraz. Niejeden nasz rodak po zwiedzeniu Braszowa porównuje go z Krakowem. I ma rację. Nie mają racji natomiast ci, którzy znając Kraków, do Braszowa już nie pojadą, „bo po co”. Po co? Choćby po to, żeby się zachwycić. Albo przynajmniej uśmiechnąć z zadowoleniem.